Ratunku, wysoki LDL na paleo!

22:02 Anna Przebinda 3 Comments

cholesterol | miażdżyca | zawał | dieta ketogeniczna | ketony | dieta wysokotłuszczowa | atkins

Dyskusja nt. cholesterolu między stronnikami diet wysoko-tłuszczowych a dietetykami stosującymi tradycyjne podejście budzi wiele emocji, a niektóre argumenty nawiązują do wręcz do teorii spiskowych. Nie da się ukryć, że stosowanie tradycyjnej diety śródziemnomorskiej, produktów pszenicznych i tłuszczów roślinnych zamiast zwierzęcych nie doprowadziło do rewolucji zdrowotnej i, pomimo stosowania zaleceń WHO, zespół metaboliczny, cukrzyca, wysoki poziom cholesterolu oraz nadciśnienie wciąż są dużym problemem w społeczeństwie. Zalecana w większości gabinetów dieta nie rozwiązuje problemu. Jeśli tu trafiliście, pewnie wiecie, że paleo może pochwalić się większymi sukcesami... Problem w tym, że nie zawsze i czasem spotykam się z sytuacją, w której pomimo stosowania zasad diety jaskiniowców, poziom cholesterolu - a w szczególności poziom LDL - wzrasta.

Cholesterol - czym to się je?
O cholesterolu i jego roli znajdziecie sporo informacji na blogu PaleoSmak (autor regularnie robi badania i dzieli się swoimi spostrzeżeniami, polecam przekopać dokładnie stronę) oraz Tłuste życie. Sądzę, że wiele już wiecie, a nie chciałabym niepotrzebnie powtarzać dostępnych powszechnie informacji. Dlatego tutaj jedynie podsumujemy kilka spraw.

Po pierwsze, "cholesterol" to bardzo szerokie pojęcie, a nie tylko kilka cyferek. Znajduje się w komórkach naszego ciała, jest niezbędny do produkcji żółci, syntezy witaminy D, produkcji hormonów (w tym płciowych i kortyzolu)... Demonizowanie go na każdym kroku nie ma uzasadnienia. Podobnie jak stwierdzenie, że cholesterol zalepia nasze tętnice, jest pewnym nadużyciem. Owszem, jeśli naczynia krwionośne zostaną uszkodzone (np. wskutek stanu zapalnego czy procesów glikacji), organizm będzie produkował więcej cholesterolu - ale po to, by leczyć nadwyrężone miejsca. Z kolei blaszki miażdżycowe składają się głównie z zwapnień, które nadbudowują się w miejscu uszkodzenia, nie tłuszczu. Przyczyną miażdżycy będzie zatem chroniczny stan zapalny, a nie wysoki cholesterol. Pamiętajmy też, że podwyższony poziom cholesterolu sam z siebie nie jest chorobą, a - podobnie jak kamienica żółciowa - objawem. Nie zgodzę się jednak ze stwierdzeniem, że im więcej cholesterolu tym lepiej. Owszem, normy laboratoryjne bywają niższe od tych funkcjonalnych, ale jeśli całkowity poziom cholesterolu oscyluje w granicach 10 mmol/l, to zdecydowanie warto dłużej zatrzymać się nad tym wynikiem.

Po drugie, w standardowym badaniu mierzymy poziom cholesterolu całkowitego, HDL, LDL i trójglicerydów. Jest to trochę czarna magia: cholesterol całkowity niewiele nam mówi i jest bardzo ogólnym wskaźnikiem tego, czy organizm znajduje się w równowadze, czy nie. LDL jest uważany za ten "zły", stojący za szeregiem schorzeń metabolicznych i kardiologicznych. Też nie do końca słusznie, bo tak naprawdę za zwiększonym ryzykiem chorób stoi frakcja vLDL. Tak czy inaczej, poziomu LDL nie mierzymy wprost, a jedynie obliczamy na podstawie równania matematycznego. vLDL nie mierzymy w ogóle, a zamiast tego jako wyznacznik szkodliwego cholesterolu traktujemy trójglicerydy. W końcu, mamy HDL, który jestN28º 15' 17" W16º 37' 33") uważany za dobry cholesterol i którego poziom nas nie niepokoi. Suma summarum, diagnostycznie istotny jest stosunek poszczególnych frakcji cholesterolu, a nie same liczba.

Zatem samo stwierdzenie, że "cholesterol jest wysoki", nie mówi nam wiele. Trzeba patrzeć na badanie kompleksowo i dopiero skrupulatne sprawdzenie stosunków pomiędzy poszczególnymi wynikami da nam wgląd w stan zdrowia i ryzyko wystąpienia chorób kardiologicznych. Upraszczając jednak dążymy do tego, by:
- cholesterol całkowity nie był za niski, ale też nie za wysoki;
- LDL i trójglicerydy były niskie;
- a HDL wysoki.

Jeśli chodzi o dietę, to tutaj rzeczywiście mamy do czynienia z jakimś spiskiem ;) Albo raczej bardzo uproszczonym rozumowaniem, które dziwnym trafem przez lata nie zostało sprostowane. Istnieją solidne podstawy, by twierdzić, że to nie duża podaż cholesterolu, a jadłospis wysoko-węglowodanowy stoi za zbyt wysokim poziomem trójglicerydów i LDL (odsyłam tu), przy czym zaadresować trzeba również ilość alkoholu, nabiału i złych tłuszczów. Dlatego właśnie dieta paleo, odrzucająca przetworzone węglowodany, często umożliwia unormowanie wyników - po odstawieniu substancji drażniących zmniejsza się stan zapalny i produkcja cholesterolu wraca na normalne tory.

Jem paleo i nic!
No właśnie, żeby wszystko było zawsze takie proste. Co, jeśli stosujemy dietę bezzbożową i bez nabiału, a nasz LDL wciąż jest nienaturalnie wysoki lub wzrasta? Czy - biorąc pod uwagę wątpliwości dotyczące pomiaru cholesterolu - w ogóle powinniśmy się przejmować?

Moim zdaniem, tak. Oczywiście, sposób oznaczania LDL budzi zastrzeżenia, ale jego wysoki poziom nie powinien być z tego powodu ignorowany. LDL - a przynajmniej jego część - zajmuje się transportem cholesterolu do komórek naszego ciała wtedy, gdy pojawiają się uszkodzenia. Jest więc wyznacznikiem stanu zapalnego. Co więcej, może oddziaływać również na tkanki i w taki sposób stymulować wydzielanie pro-zapalnych cytokin oraz proliferacje komórek (choć nie wprost - ten mechanizm jest dość skomplikowany). Podwyższony i wzrastający poziom LDL stanowi ważną informację diagnostyczną, choć nigdy nie powinniśmy interpretować go bez odniesienia do wszystkich wyników. Jest lepszym wskaźnikiem potencjalnych kłopotów ze zdrowiem od cholesterolu całkowitego, dlatego to jemu przypatruję się dokładniej i niepokoi mnie nawet wtedy, gdy stosunek HDL do trójglicerydów jest zadowalający. Wysoki poziom LDL może oznaczać, że pomimo zmiany nawyków żywieniowych naczynia krwionośne wciąż ulegają uszkodzeniom. Sama zmiana diety na paleo nie zawsze będzie rozwiązaniem problemu.

Co należy wziąć pod uwagę, jeśli LDL utrzymuje się na wysokim poziomie?
Pierwsza rzecz, jaką warto poddać rewizji, to... dieta. Oprócz wyeliminowania części produktów (zbóż, nabiału, żywności przetworzonej) ważne jest to, czy potrafimy odnaleźć się w świecie paleo i nie dać się zwariować. Często nie do końca świadomie popełniamy błędy, które mogą doprowadzić do wzrostu stanu zapalnego lub niedoborów.

Pierwszą rzeczą, jakiej warto się przyglądnąć, są stosowane tłuszcze. Nasycone kwasy tłuszczowe są zdrowe, ale bazowanie wyłącznie na boczku i oleju kokosowym nie przyniesie pozytywnych efektów. Nie powinny to być jedyne źródła kwasów tłuszczowych w diecie. Do jadłospisu warto dodać jednonienasycone oleje - na przykład oliwę z oliwek czy awokado. Spotkałam się też z przekonaniem, że skoro kwasy wielonienasycone są mało stabilne w otoczeniu i generalnie, bywają problematyczne, to najlepiej ich źródła wykluczyć z diety. Absolutnie nie. Garść odpowiednio przygotowanych do spożycia orzechów i surowe kakao w umiarkowanych ilościach na pewno nam nie zaszkodzą, o ile wyeliminujemy z menu żywność przetworzoną. W dodatku, naszemu organizmowi na pewno nie będzie służył nadmiar tłuszczów utlenionych. Osoby przechodzące na paleo często reagują entuzjazmem na fakt, że do łask wraca jajecznica z przysmażonym boczkiem. Moim zdaniem, nie powinna ona jednak gościć w menu codziennie. Poziom LDL jest wyższy u osób, które potrawy smażone jedzą częściej niż gotowane/duszone/surowe. Podobnie wygląda sytuacja z przetworami mięsnymi, czyli wędlinami i kiełbasami. Zdrowa dieta powinna bazować na produktach jak najmniej przetworzonych. Samodzielnie uduszony kawałek wieprzowiny zawsze jest lepszym wyborem od kiełbasy, a krwista wątróbka zachowa więcej witamin i mikroelementów od mocno wysmażonych podrobów.

Drugą sprawą są węglowodany. Pisałam już, że za mała ilość węglowodanów w diecie może przynieść więcej szkody niż pożytku. Jeśli twoje paleo jest ubogie w węgle, a LDL nie spada, warto dodać je do jadłospisu w większej ilości - 75-100g / dzień to często minimum. Może się okazać, że dieta nisko-węglowodanowa jedynie wzmaga stan zapalny. Brakuje paliwa dla hormonów, co staje się stresorem dla organizmu, wzrost kortyzolu prowadzi do problemów z zmęczeniem nadnerczy, te potęgują zaburzenia hormonalne... koło się zamyka i dieta, która miała nas wyleczyć, jedynie pogarsza zdrowie. Oczywiście, najlepiej czerpać węglowodany z paleo-produktów, ale i bezglutenowe źródła węglowodanów (komosa ryżowa, amarantus, gyka) czasem są niezłą opcją. Musimy też pamiętać, że dieta nisko-węglowodanowa oznacza mniej warzyw i owoców w jadłospisie, a to one stanowią główne źródła witamin, minerałów i antyoksydantów. Jeśli ograniczamy ich ilość, istnieje prawdopodobieństwo wystąpienia niedoborów żywieniowych. Wśród głównych "winowajców" często jest miedź, jod, witaminy z grupy B (szczególnie cholina) i witamina D. Przy tej okazji warto również przyglądnąć się suplementacji. Łyknięcie multiwitaminy nie zawsze rozwiąże problem, a wręcz może go pogłębić. Przykładowo, miedź jest antagonistą cynku, co oznacza, że duże dawki jednego mikroelementu mogą doprowadzić do niedoborów drugiego. Włączenie suplementacji w celu uzupełnienia niedoborów musi być przemyślane i nikomu nie polecam robienie tego z biegu. Czasem łatwiej zaadresować dietę i włączyć do menu polskie superfood (w tym podroby!) oraz minimum 2 jajka dziennie.

W końcu, jeśli pomimo dobrze zbilansowanej diety poziom cholesterolu wzrasta, przyczyną może być stan chorobowy. Podwyższony poziom cholesterolu LDL zdarza się przy zmęczeniu nadnerczy, niedoczynności tarczycy czy w chronicznym stresie. Jeśli nasza dieta pomimo modyfikacji wciąż nam nie służy, warto udać się do dobrego fachowca, zaadresować ewentualne niedobory i znaleźć przyczynę.

Pomimo niedoskonałości metody pomiaru i kontrowersji wokół cholesterolu, nie powinniśmy lekceważyć jego niekontrolowanego wzrostu (szczególnie, jeśli dotyczy on LDL lub trójglicerydów). Cholesterol powyżej 10 mmol/l jest dla mnie niepokojący, podobnie jak słaby stosunek HDL i trójglicerydów czy wysoki poziom LDL. Każdy z tych problemów może być leczony dietą, choć samo wprowadzenie zasad paleo czasem nie wystarcza i może się okazać, że problem leży głębiej, a wzrastający cholesterol LDL jest objawem stanu chorobowego, który należy wpierw wyleczyć.

3 komentarze:

  1. Bardzo dobry artykuł! Nie od dziś wiadomo, że sam poziom cholesterolu całkowitego to nie wszystko, ważne są proporcje między frakcjami i trójglicerydami - źródło: http://www.odzywianie.info.pl/kalkulatory-zywieniowe/kalkulator-cholesterolu-i-trojglicerydow-interpretacja-normy-proporcje

    OdpowiedzUsuń
  2. hmm... przeczytałam ale i tak nie umiem zinterpretować swoich wyników.
    cholest. całkowity 216 mg/dl
    HDL 116 mg/dl
    LDL 92,3 mg/dl
    TG 36 mg/dl
    Jestem od 2 miesięcy na paleo (ze względu na tarczycę) i oprócz tego że TSH mi wzrosło ( nie wiem dlaczego?) to nie wiem czy TG nie są za niskie i czy to może mieć związek z dziwnym bólem w klatce piersiowej (lewa strona). Obawiam się, że to serce (Mg w normie, K ok, Fe ok, B12 ok, D ok, jedynie ferrytyna za niska). Czy ktoś może mi coś podpowiedzieć????

    OdpowiedzUsuń
  3. Najważniejsze, żeby był dobry stosunek trójglicerydów do HDL, Najlepiej poniżej 3 a idealnie 1:1. Wysoki stosunek trójglicerydów do HDL świadczy o stanach zapalnych w organizmie a to one są przyczyną wielu chorób...

    OdpowiedzUsuń

Jeśli masz jakieś pytania lub masz inne zdanie, napisz komentarz!

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Obsługiwane przez usługę Blogger.