Co tak naprawdę wiemy o protokole autoimmunologicznym? Tabele produktów do pobrania.

14:09 Anna Przebinda 14 Comments

paleo | zdrowie | dietoterapia | dietetyka kliniczna | odchudzanie | dieta samuraja | co jeść | choroba Hashimoto | RZS | toczeń | jedzenie

Mam nadzieję, że mój pierwszy wpis po dość długiej przerwie nie będzie zbyt kontrowersyjny - tym bardziej, że o AIP, czyli modyfikacji diety paleo, która ma za zadanie ułatwić remisję chorób autoimmunologicznych, już ostrożnie pisałam. I jakoś tak utarło się w polskiej dietetyce "alternatywnej", że protokół staje się pierwszym wyborem dla osób chorujących autoimmunologicznie. Czy na pewno słusznie? Niekoniecznie.

Czym w ogóle jest choroba autoimmunologiczna?
Od tego pytania zacznijmy - to moment, w którym nasz układ odpornościowy jest nadmiernie aktywny i atakuje własne tkanki, w wyniku czego mamy do czynienia z przewlekłym stanem zapalnym i uszkodzeniem organów. Przykładowow, w często spotykanej w Polsce chorobie Hashimoto obiektem ataku staje się gruczoł tarczycy. Medycyna konwencjonalna w takiej sytuacji poleca sięgnąć po leki przeciwzapalne i sterydy, których głównym celem będzie stłumienie układu odpornościowego - nie do końca idealne rozwiązanie, bo oczywiście, powinniśmy się skupiać na wyciszeniu produkcji przeciwciał, ale równocześnie wzmacniać naszą odporność tam, gdzie należy, żeby organizm nie stał się łatwą pożywką dla infekcji.

Według medycyny funkcjonalnej naszym celem będzie walka z chronicznym stanem zapalnym w połączeniu ze wzmacnianiem naszej odporności - między innymi dzięki leczeniu nieszczelnych jelit, uzupełnianiu niedoborów, eliminacji nietolerancji pokarmowych, alergenów, substancji drażniących i powodujących stres organizmu. Tutaj do gry wchodzi dietoterapia i dietetyka kliniczna.

Na czym polega protokół autoimmunologiczny?
Większość osób uznaje AIP za dietę, która ma "naprawić" nasze jelita i pomóc wyciszyć produkcję przeciwciał, co w gruncie rzeczy jest prawdą. Postawiono też na ograniczanie substancji, które mogą oddziaływać toksycznie na układ nerwowy. Są to przede wszystkim glikoalkaloidy w warzywach psiankowych. Najczęściej wymieniane psianki na AIP to pomidor, ziemniak, papryka, bakłażan, ale nie zapominajmy o tytoniu, porzeczce, ashwaghandzie (!) i goji. Hamują one działanie cholinesterazy, przez co powodują nagromadzenie się acetylocholiny w organizmie - co może prowadzić, po pierwsze, do zablokowania przekazywania impulsów nerwowych do mięśni, a po drugie, do szeregu objawów ze strony układu pokarmowego: od wymiotów po biegunkę i bóle brzucha.

Poza tym, w AIP mamy również podstawowe zalecenia paleo: wykluczenie zbóż i nabiału, rafinowanych olejów roślinnych (z wyjątkiem oleju kokosowego), ograniczenie spożywania fruktozy do jednej, maksymalnie dwóch porcji owoców dziennie. Pełną listę produktów i podstawowe zalecenia możecie pobrać poniżej.


W poprzednim poście o AIP odsyłałam do polskich stron, na których można poczytać więcej o stosowaniu protokołu.

Czy to pomoże?
No właśnie, dobre pytanie. Czy stosowanie tak restrykcyjnego podejścia dietetycznego zawsze jest koniecznością? Tak naprawdę, nie wiadomo.

Nie mamy solidnych badań naukowych na temat dietoterapii w chorobach autoimmunologicznych - nie będę Was oszukiwała w tym temacie. To, co wiemy, pochodzi z setek, tysięcy doniesień badawczych z całego świata - w jednych pokazano wpływ niedoborów witaminy D3 na rozwój autoimmunologii, w innych powiązano gluten z chorobą Hashimoto. Po części układanki, które pozwalają stworzyć jadłospis, który pomaga wielu osobom osiągnąć poprawę i remisję objawów. Co nie zmienia faktu, że o samym protokole wiemy bardzo mało.

Największa część dowodów ma charakter anegdotyczny, to znaczy, że opiera się na przesłance "Mojej sąsiadce Hani pomogło" - i tego typu przykładów w sieci jest wiele. To nam nie daje informacji, jak wielu osobom AIP nie pomógł, a ilu wręcz zaszkodził. Internet jest subiektywnym źródłem informacji - Ci, którzy odniosą sukces, chętnie o tym opowiadają (i słusznie!), Ci, którym się nie udało, nie czują potrzeby się chwalić. Żeby rzeczywiście coś udowodnić w świetle nauki powinniśmy mieć przynajmniej grupę kontrolną. Coś się w temacie rusza - Julianne z Nowej Zelandii przeprowadzała wywiady z osobami chorującymi na reumatoidalne zapalenie stawów i stosującymi protokół, na swojej stronie podsumowała też zbiór kilku studium przypadków, gdzie żywienie miało wpływ na remisją objawów. Są też opublikowane w czasopiśmie Journal of Alternative and Complementary Medicine badania dr Wahls na temat protokołu, któremu jednak nie jest blisko do AIP - wyznacza to jednak optymistyczny trend. Daleko tego typu doniesieniom jednak do solidnych badań naukowych, obejmujących wszystkie zasady trafności i rzetelności.

To w końcu jak, warto stosować protokół autoimmunologiczny?
Ciężko odpowiedzieć na tak jednoznaczne pytanie. Ja zawodowo nie mam dobrych doświadczeń z AIP - naprawdę niewielkie grono moich klientów skorzystało na dokładnie tym jadłospisie bez żadnych modyfikacji. Warto jednak zrobić coś innego - zauważyć, jak duży wpływ jedzenie ma na nasze zdrowie, również w przebiegu chorób autoimmunologicznych.

Nie jestem pewna, dlaczego tak ostrożnie zaczynam podchodzić do AIP. Z pewnością jest to jadłospis bardzo restrykcyjny, mogący prowadzić do niedoborów i generujący u wielu osób sporo stresu. A stres, również ten psychologiczny związany z myślą "O Boże, skąd tu wziąć 150g węglowodanów?", może powodować zaostrzenie objawów choroby. To, moim zdaniem, jeden z głównych problemów z protokołem. Poza tym samo żywienie to często za mało by osiągnąć długotrwałą poprawę.

Jeśli naszym celem jest zatrzymanie autoimmunizacji, musimy spojrzeć na nasz organizm bardziej holistycznie. To, co jemy, będzie miało ogromny wpływ, ale nie możemy zapominać o innych czynnikach, które mogą leżeć u podstaw:
-stres psychologiczny,
-brak aktywności fizycznej,
-nadmierna aktywność fizyczna,
-niedobory,
-toksyczne relacje,
-zaburzenia mikroflory jelitowej,
-toksyny,
-alkohol,
-zaburzenia hormonalne,
-bakterie, wirusy, grzyby,
-pasożyty,
-jakość snu,
-przemęczenie,
-słabe strategie przystosowawcze,
-pracoholizm,
-trauma,
-urazy głowy...

I multum innych. Dlatego ważne, by dieta mocno restrykcyjna nie okazała się po prostu kolejnym stresorem w puli - i dlatego też nie uważam, że protokół jest konieczny dla każdego. To nie oznacza, że nie powinniśmy stosować dietoterapii (w końcu, nią zajmuję się zawodowo) - poprawa trawienia, wyeliminowanie substancji drażniących i alergizujących, wyrównanie mikroflory, pozbycie się pasożytów, uszczelnienie jelit, zminimalizowanie stanu zapalnego - to wszystko będzie niezwykle istotne, ale nie zawsze sprowadza się do jednej, uniwersalnej recepty, jaką jest AIP. Każda dieta jest indywidualna, a nierzadko by przyniosła efekt musi być wspomagana odpowiednią suplementacją (choćby po to, by wyrównać niedobory).

Przyglądnijmy się zaleceniom dr Wahls, która obserwowała 12 osób przez 12 miesięcy - badani codziennie mieli zjadać 6 szklanek surowych zielonych warzyw, 3 szklanki warzyw bogatych w siarkę (szparagi, brokuły, brukselka, kapusta, karob, kalafior, jarmuż, jaja), 3 szklanki warzyw bądź owoców o intensywnych kolorach (przeważnie chodzi o kolor fioletowy i czerwony). Do tego dobrze było dorzucić 2 łyżki oleju omega-3 (najlepiej tranu), 200g mięsa i tyle samo białka roślinnego, łyżkę drożdży (uważałabym przy dolegliwościach trawiennych), mleka roślinne (oho!), 1/4 łyżeczki kelpu i łyżeczkę innych alg. A jeśli była ochota, dwa razy w tygodniu wysoko-skrobiowe, bezglutenowe węglowodany. Co ciekawe, osoby badane uprawiały też aktywność fizyczną, rozciągały się i medytowały. Efekt? 7 na 9 osób, które zostały wzięte do całościowej analizy, odczuły poprawę (choć może gdyby było to AIP, wynik wynosiłby 100%!).

Nie neguję tego, że protokół autoimmunologiczny pomógł wielu osobom i jest wart spróbowania. Jeśli jednak obawiasz się, że sobie nie poradzisz, zacznij od czegoś innego. Przejdź na paleo, a nawet paleo z pseudozbożami. Zacznij się wysypiać. Radź sobie ze stresem. Medytuj. Odpoczywaj. Trenuj mądrze, nie ciężko - i daj sobie czas. Metoda małych kroków to coś, od czego warto zacząć, bo nie zawsze jest sens rzucania się na głęboką wodę.

14 komentarzy:

  1. Super artykuł :) uważam, że najgorsze jest to jeśli ktoś zabiera sie za stosowanie protokolu bez zadnego wsparcia, tylko w oparciu o to co przeczytał w internecie, bez przemyslenia. Trzeba naprawde miec dużą wiedzę, żeby zorganizowac sie w kuchni, nie chodzic głodnym i zmeczonym a tym samym nie szkodzić sobie. metoda małych kroków będzie idealna dla każdego kto nie wie jak sie za to zabrac :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Rewelacja...w końcu ktoś opisał sprawę z szerszej perspektywy i bardzo obiektywnie ...dziękuję

    OdpowiedzUsuń
  3. Jest jeszcze pomocna książka dr Amy Myers "możesz wyleczyć choroby autoimmunologiczne" gdzie przedstawia etapy wprowadzania zmian, zaczyna się od zmiany odżywiania co usprawni jelita i na tym zakończyć ale jeśli dalej odczuwamy dolegliwości to są wskazówki co dalej robić aby poczuć się lepiej i "opanować" chorobę.
    Czy potrzebujemy badań nad żywnością aby dobrze wybierać? Są prace antropologów, którzy badając kości/szczątki naszych przodków potrafią powiedzieć co się stało z naszym organizmem jak wprowadziliśmy np. skrobię i sami już wnioskujemy czy umiemy ją trawić czy nie.
    Badania na 100% sprawdzają się w technice ale ponieważ medycyna jest Sztuką to nie jesteśmy w stanie przewidzieć czy zastosowana metoda u nas zadziała czy też nie. I w dzisiejszych czasach brakuje tego co czyni medycynę Sztuką – empatii/troski ze strony lekarza o pacjenta. Bagatelizuje się to ale już Hipokrates już wiedział, że to ma ogromne znaczenie. Można to nazywać efektem placebo tylko jakbyśmy tego nie nazwali to najważniejsze, że pomaga:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest sporo racji w tym, co napisałeś/aś. A antropologia dietetyki :) to bardzo ciekawa dziedzina nauki.

      Usuń
  4. Bakłażany raz u góry wykluczamy na dole jemy.. Nic nie rozumiem :-(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Błąd w pliku, rzeczywiście! Bakłażanów nie jemy :)

      Usuń
  5. Powinno być wspomniane że kalafior,brokuły i
    Jarmuż powinien być spożywanych wyłącznie po ugotowaniu

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To nie wymóg protokołu, to kwestia goitrogenów i tarczycy.

      Usuń
  6. a co jeśli kiedyś stosowało się AIP - 2 lata - a teraz jem jajka - mozna czy lepiej wykluczyc?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli są objawy nietolerancji, owszem.

      Usuń
  7. A siemię lniane i chia też są zabronione podczas protokołu?

    OdpowiedzUsuń

Jeśli masz jakieś pytania lub masz inne zdanie, napisz komentarz!

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Obsługiwane przez usługę Blogger.