Preloader

Cholesterol – wróg czy przyjaciel?

Cholesterol – czyli wciąż jeden z wrogów numer jeden zdrowego stylu życia i diety. Kojarzony z chorobami układu krążenia, miażdżycą, udarem, zawałem serca. Z jednej strony docierają do nas informacje, że spożywając więcej niż 3 jajka tygodniowo, jedząc tłuste mięsa i tłuszcze zwierzęce narażamy swoje zdrowie, a z drugiej zachęca się nas do używania tylko i wyłącznie oleju kokosowego, zaczynania dnia od jajek na boczku i niebagatelną sławą zaczyna się cieszyć dieta ketogenna. Jak to jest z tym cholesterolem? Czy faktycznie powinniśmy się go bać i unikać jak ognia?

Zacznijmy od początku. Cholesterol to organiczny związek chemiczny (sterol), zbudowany z 27 atomów węgla, klasyfikowany jako alkohol steroidowy. W naszym organizmie pochodzi z dwóch źródeł – endogennego, czyli taki, który samodzielnie wytwarzamy oraz egzogennego – z diety. Cholesterol endogenny jest syntetyzowany głównie w wątrobie (ok. 85%), następnie jelicie cienkim (8-9%) i skórze. Proces ten jest kontrolowany przez cykl dobowy oraz układ hormonalny. Tutaj od razu warto zaznaczyć, że do prawidłowej produkcji cholesterolu niezbędna jest sprawna wątroba.  Organizm kontroluje ilość produkowanego cholesterolu – jeżeli dostarczamy go dużo w diecie, ilość egzogennego się zmniejsza. Większość cholesterolu czerpiemy jednak z pożywienia. Jest on wówczas wchłaniany w jelicie cienkim, z czego 70% trafia do naczyń limfatycznych, i żylnych, a reszta żyłą wrotną dostaje się do wątroby, gdzie jest wydalany wraz z żółcią do dwunastnicy. Poziom cholesterolu, który badamy z krwi, odzwierciedla zaledwie w około 20% jego ilość pochodzenia z zewnątrz. Pozostała ilość jest obrazem pracy wątroby, jelit (o tym jak o nie zadbać przeczytacie tutaj) i wytwarzania żółci. 

Po co nam w ogóle cholesterol?

Cholesterol pełni szereg istotnych funkcji – można by rzec, że bez niego nie jesteśmy w stanie prawidłowo funkcjonować, a nawet żyć:

wchodzi w skład kwasów żółciowych, wytwarzanych przez wątrobę, które są niezbędne do trawienia tłuszczy oraz absorbcji witamin w nich rozpuszczalnych i pomagają oczyszczać organizm z toksyn;

jest prekursorem hormonów niezbędnych do prawidłowego funkcjonowania organizmu  – m. in. kortyzolu i aldosteronu (hormony kory nadnerczy – o nadnerczach przeczytacie tutaj), progesteronu, estrogenów, testosteronu (hormony płciowe) oraz warunkuje pracę receptorów dla neuroprzekaźników (np. serotoniny);

buduje błony komórkowe każdej komórki w naszym ciele;

jest głównym składnikiem mózgu – stanowi jego 25%, buduje otoczki mielinowe neuronów wspomagając przepływ impulsów nerwowych i decyduje o tworzeniu nowych połączeń synaptycznych;

odgrywa ważną rolę w syntezie witaminy D wytwarzanej pod wpływem promieni słonecznych – zostaje przekształcony do formy, która jest jej prekursorem, a przy jego niedoborze może dojść do obniżenia wchłaniania witaminy D (ponieważ do tego niezbędne są kwasy żółciowe, których jest składnikiem);

– gdy jest taka konieczność, pełni rolę przeciwutleniacza – pomaga łagodzić stan zapalny (jednak w konsekwencji łatwo się utlenia i odkłada w blaszce miażdżycowej) – wysoki cholesterol może zatem świadczyć  o dużej ilości stanów zapalnych w organizmie oraz braku naturalnych przeciwutleniaczy np. glutationu czy witaminy c.

„Dobry” i „zły” cholesterol – o co w tym wszystkim chodzi?

Cholesterol w naszym organizmie jest transportowany w postaci kompleksów tworzonych ze specjalnymi białkami (tzw. lipoprotein). Ze względu na ich gęstość dzielimy je na:

 – lipoproteiny o bardzo małej gęstości (VLDL)

– lipoproteiny o małej gęstości (IDL)

– lipoproteiny o średniej gęstości (LDL)

– lipoproteiny o dużej gęstości (HDL)

Największym zainteresowaniem cieszą się frakcje LDL i HDL, które możemy zbadać we krwi, osławione jako „zły” i „dobry” cholesterol. Ile w tym prawdy? Czy faktycznie LDL ma negatywne działanie i przyczynia się do miażdżycy? Nie do końca. Wszystkie frakcje cholesterolu pełnią w organizmie ważne funkcje i są nam niezbędne.

HDL – potocznie nazywany jako ten „dobry” transportuje nadmiar cholesterolu z tkanek obwodowych do wątroby, gdzie zostaje „przepakowany” w inne lipoproteiny, przetworzony w kwasy żółciowe lub wydalony z organizmu, dzięki czemu usuwa utleniony (wykorzystany) LDL i chroni przed powstaniem stanu zapalnego– w badaniach wykazano odwrotną korelację pomiędzy stężeniem tej frakcji w osoczu a ryzykiem rozwoju miażdżycy. Ponadto wykazuje działanie antyoksydacyjne – hamuje uwalnianie substancji prozapalnych mogących inicjować proces miażdżycowy, przeciwzapalne – zatrzymuje wywoływana przez cytokiny prozapalne ekspresję cząsteczek znajdujących się w blaszce miażdżycowej oraz przeciwzakrzepowe.

Jego stężenie w osoczu krwi jest regulowane przez genetykę, hormony oraz czynniki środowiskowe. Poniżej znajduje się zestawienie czynników wpływających na jego poziom:

Czynniki podwyższające stężenie HDL

Czynniki obniżające stężenie HDL

Mała masa ciała

Płeć żeńska

Aktywność fizyczna

Etanol w małych ilościach

Niedóbor reduktazy HMG-CoA

Estrogeny, glukokortykosteroidy

Fibraty i niacyny

Dieta wysokotłuszczowa

Otyłość, mała aktywność fizyczna

Płeć męska, palenie papierosów

Dieta wysokowęglowodanowa

Cukrzyca, choroby nerek, niewydolność wątroby

Leki: beta-blokery, tiazydy, probucol,

Androgeny, progestageny, insulina

Izolowane niskie stężenie HDL, mutacja genowa apo A-I, choroba tangerska

LDL  jest głównym transporterem cholesterolu (stanowi 70% tego, który krąży we krwi) z wątroby do innych narządów (nerki, mięśnie czy nadnercza). Odkłada on wolny cholesterol na powierzchni błon komórkowych – co nie jest problemem. Problem pojawia się gdy na powierzchni naszych naczyń krwionośnych zaczynają pojawiać się uszkodzenia. Przyczyn może być wiele: nadmiar tłuszczy trans w diecie, zbyt mała podaż kwasów omega-3, zbyt duża omega-6 (o pro-zapalnych właściwościach tłuszczy roślinnych przeczytacie tutaj), niski poziom antyoksydantów, nadciśnienie tętnicze, zaburzenia gospodarki glukozy, używki, dysbioza jelitowa, zaburzenia pracy układu odpornościowego, choroby autoimmunologiczne, wirusy, bakterie, leki…

Tak jak wspominałam wcześniej, gdy brakuje nam przeciwutleniaczy, wówczas cholesterol przejmuje ich rolę, a makrofagi (czyli pierwsza linia obrony) wychwytują cząsteczki cholesterolu LDL i uczestniczą w tworzeniu blaszki miażdżycowej. Podsumowując – to nie sam LDL bezpośrednio odpowiada za podwyższenie ryzyka miażdżycy, ale brak przeciwutleniaczy oraz pobudzony układ immunologiczny, w wyniku panujących stanów zapalnych – im jest ich więcej i im dłużej trwają tym więcej blaszek miażdżycowych powstanie. LDL jest jednak wskaźnikiem tego, że istnieje problem i właśnie dlatego jest dobrym predyktorem problemów zdrowotnych.

Jakie są normy dla cholesterolu?

Cholesterol całkowity powinien kształtować się między 160 – 300 mg/dl w zależności od wieku, płci oraz stanu zdrowia. Przykładowo, dziecko w okresie wzrostu i rozwoju będzie miało wyższy poziom cholesterolu (m. in. ze względu na jego role w budowie układu nerwowego), tak samo jak osoba z niedoczynnością tarczycy (dla przeciwdziałaniu stanom zapalnym), kobieta w ciąży i przed menopauzą czy osoby zestresowane lub chore na anoreksję (zwiększone zapotrzebowanie na przeciwutleniacze czy syntezę kortyzolu).

Jednak bardziej od samego jego poziomu, należy zwrócić uwagę na stosunek jego poszczególnych frakcji oraz stężenie trójglicerydów. W najlepszym wypadku stosunek HDL do LDL powinien wynosić 2:1 lub 3:1 u osób młodych. Optymalne stężenie trójglicerydów wynosi od 50 do 140 mg/dl, czyli około 30% całkowitego cholesterolu – stosunek nie powinien być większy niż 2:1. Natomiast stosunek między HDL a trójglicerydami powinien wynosić 1:1.

Zbyt wysoki poziom HDL również nie jest korzystny – informuje nas, że w organizmie panuje dużo stanów zapalnych, możemy mieć przerośniętą patologiczną florę bakteryjną czy problemy z gospodarką hormonalną. Zbyt niski poziom jest oznaką nieprawidłowej, prozapalnej diety, może także informować o występowaniu choroby autoimmunologicznej, zaburzeń hormonalnych czy niedożywieniu.

Zbyt wysoki poziom LDL alarmuje o zaburzeniach gospodarki cukrowej lub insulinowej, nieprawidłowej diecie oraz zbyt wysokim spożyciu cukrów prostych, otyłości. Rośnie on także podczas procesu gojenia się ran, w stanach pooperacyjnych, a także w ciąży i podczas odzyskiwania miesiączki u kobiet. Ponadto może wskazywać na choroby autoimmunologiczne, niedoczynność tarczycy oraz przewlekłe zakażenia. Poziom LDL obniża się podczas ostrej choroby, w przewlekłym stresie i przy problemach hormonalnych (np. zanik miesiączki). Może być także wynikiem słabego wchłaniania w jelicie cienkim, nadczynności tarczycy i słabej pracy wątroby.

Podsumowując:

zarówno frakcja HDL jak i LDL pełnią szereg istotnych funkcji i obie są nam tak samo potrzebne do prawidłowego funkcjonowania;

podwyższony poziom cholesterolu to tylko objaw i sygnał ostrzegawczy, że w organizmie zaczyna pojawiać się stan zapalny, który niewyleczony może przyczyniać się do podniesienia ryzyka rozwoju miażdżycy – powinien nam zapalić lampkę ostrzegawczą;

aby utrzymać poziom cholesterolu na odpowiednim poziomie nie zawsze trzeba ograniczać jego spożycie – jeśli nie będziemy dostarczać go z diety, organizm i tak będzie go produkował, wykorzystując węglowodany;

kluczem do zachowania zdrowia jest dobrze skomponowana dieta – dostarczająca nam odpowiedniej ilości kwasów omega-3, omega-6 i omega-9, pełna warzyw, owoców, nieprzetworzonej żywności. Ostatnio pojawiły się doniesienia naukowe przestrzegające przed konsumpcją jajek. Czy tędy droga? Wydaje się, że dietą należy zacząćod podstaw. Nie ma sensu ograniczać spożycia jajek, pełnych cennych składników odżywczych, gdy dalej będziemy się przejadać ciastkami i drożdżówkami obfitującymi w cukry proste i tłuszcze trans;

w jadłospisie jest miejsce zarówno dla tłuszczy roślinnych, jak i zwierzęcych – ale w obu przypadkach powinniśmy zwracać uwagę na ich jakość – mięso i jaja dobrze, by pochodziły z pewnego źródła, oleje i orzechy powinny być przechowywane w ciemnych butelkach, w chłodnym zaciemnionym miejscu, należy unikać przesmażonego mięsa i nie zapominać o dodatku żywności obfitującej w przeciwutleniacze. 

Polecane wpisy:
Terapia zaburzeń odżywiania i wychodzenie z choroby to proces długi i niełatwy - ale odpowiednio
Tyle się mówi o olejach roślinnych, o ich wpływie na zdrowie i konieczności włączenia ich
Cukier, glukoza, sacharoza, czy - mówiąc ogólnie - węglowodany. Wszystkie te składniki diety są do

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

O nas:

Cześć! Nazywam się Anna Przebinda i zawodowo zajmuję się dietetyką oraz psychologią, naturopatią i medycyną funkcjonalną. Oprócz tego, jem bezglutenowo, ćwiczę siłowo i biegam w górach. Założyłam poradnię żywienia Z widelcem po zdrowie by pomóc innym znaleźć optymalny system żywienia. Działamy od kilkunastu miesięcy i przez ten czas udało nam się pomóc wielu osobom zrealizować ich cele: poprawę zdrowia, zmianę sylwetki, lepsze samopoczucie. Z widelcem po zdrowie to miejsce, w którym stosuje się nowoczesne zasady dietetyki, dalekie od diet 1000 kcal. Wierzymy, że jedzenie może leczyć i istnieje cienka linia pomiędzy „jeść” a „odżywiać” – tę równowagę chcemy pomóc Wam znaleźć. Na blogu znajdziesz artykułu, które – mam nadzieję – pomogą Ci zrozumieć, dlaczego Twoje ciało zachowuje się w taki sposób i co jeść, by pozostać w zdrowiu. A jeśli masz pytania – napisz do nas. Zapraszam!

Najnowsze wpisy:

Kategorie:

Popularne tagi:

Facebook

Archiwum:

Zamieszczane na tym blogu treści służą edukacji. nie mogą być traktowane jako profesjonalna porada lekarska, diagnostyka czy leczenie. każdy problem zdrowotny należy konsultować z lekarzem. autorzy mają na celu przedstawienie rzetelnych i wartościowych informacji, jednak nie biorą odpowiedzialności za sposób ich wykorzystywania.

Newsletter

© 2019 Z WIDELCEM PO ZDROWIE

Realizacja: Daniel Kozina