Preloader

Zazwyczaj nie chwalę się podopiecznymi, bo to, co robimy, jest prywatne i intymne 🙂 Ale chciałam dziś złamać tę regułę i przedstawić Wam Basię, moją podopieczną – bo jej zmiana codziennie mnie cieszy i zdumiewa. I to nie dlatego, że Basia waży mniej, czuje się lepiej, odzyskała pewność siebie – a co za tym idzie, zmieniła też pracę i szuka dla siebie lepszej drogi. Basia jest osobą, z którą zakończyłam współpracę po 6 miesiącach, ale to, co wypracowałyśmy, ma do dziś. Dzięki zmianie nawyków, wcale nie tak problematycznej, i wiedzy, jaką zyskała przez pół roku, jest w stanie dalej samodzielnie, codziennie osiągać więcej.

Gdy zaczęłyśmy współpracę, Basia miała 38 lat i ważyła 77 kg. W październiku 2019 roku zgłosiła się do mnie, abym pomogła jej… zmienić swoje życie. Problemem Basi nie była bowiem jedynie nadmierna waga. Borykała się też z ciągłym zmęczeniem i brakiem energii. W dodatku, Basia choruje na Hashimoto i miała niedoczynność tarczycy.

Miałyśmy zatem trzy cele: zrzucić wagę (celem było upragnione 60 kg), uregulować pracę tarczycy dietą i zwiększyć poziom energii w ciągu dnia. Jak się później okazało: efekt przerósł nasze najśmielsze oczekiwania… ale o tym za chwilkę.

Jak to wyglądało w praktyce? Z czym Basia miała problem?

Basia sama przyznała, że miała lęk przed jedzeniem. Zwyczajnie bała się tego, że jeśli zacznie jeść duże, pełnowartościowe posiłki, przytyje. Unikała przez to jedzenia i zmniejszała swoje porcje, a potem, gdy nachodził ją „niespodziewany” głód, „rzucała” się na słodycze.

Jej głównym problemem były:

  1. Napoje energetyczne, którymi maskowała spadki energii
  2. Wielkość spożywanych posiłków – nie wiedziała, ile może zjeść, by nie być głodną, ale i nie przytyć

Basia przyznała mi się, że jadła tylko 2 razy na dzień – jeśli czytaliście wpis o załamaniu metabolicznym, pewnie wiecie, dlaczego było to problemem! Przez co była głodna w ciągu dnia i gdy już jadła, nakładała sobie ogromne porcje. A jeśli dopadał ją głód w ciągu dnia, jadła słodycze, bo jak inaczej szybko dostarczyć sobie kalorii…?

Wiele osób praktykuje taki sposób odżywiania. Ale spokojnie, na szczęście nie ma takich nawyków, których nie można zmienić 🙂 Uzależnienie od słodkości też można zwalczyć!

Co zostało ustalone i jak wystartowałyśmy? 

Cały schemat współpracy jest co prawda opisany na stronie – przy konkretnym pakiecie współpracy – ale chciałam Wam opowiedzieć krok po kroku, jak to wyglądało.

Basia zdecydowała się na 6-miesięczny pakiet współpracy indywidualnej. Na początku, jak z każdym moim podopiecznym, ustalamy ogólne zasady diety, sposób komponowania posiłków oparty o metodę porcji (opisałam go w bezpłatnym e-booku – sprawdź, jeśli jeszcze go nie masz!), a ewentualnie – suplementację. Suplementy są zawsze dodatkiem do całości, dlatego nie u każdego są konieczne. U Basi była to podstawa: witamina D3, kwasy omega 3 oraz selen i cynk. Następnie, Basia otrzymała jadłospis, który jest nie tylko zbiorem przepisów, ale też wstępem do tego, w jaki sposób SAMODZIELNIE dopasowywać to, co CHCEMY zjeść do tego, ILE POWINNIŚMY zjeść – by osiągnąć cel. W ten sam sposób komponowane są gotowe jadłospisy, które możecie kupić w sklepie. Dopasowane są do systemu porcji, dzięki czemu łatwo możecie zamienić ryż na ziemniaki i zamiast kurczaka z brokułami, na którego nie macie dziś ochoty, zjeść tortillę z sosem czosnkowym 🙂

Tego właśnie się uczyłyśmy przez czas naszej współpracy.

Basia oczywiście bała się tego, że będzie musiała “ciągle stać w kuchni” i tego, że przygotowanie posiłków będzie zajmowało jej teraz ogromną ilość czasu, a produkty będą kosztowały majątek. Dodatkowym utrudnieniem miało być to, że mieszka w Irlandii, gdzie na półkach ciężko znaleźć niektóre rzeczy. Na szczęście, zupełnie niepotrzebnie 🙂

Jak się szybko okazało – większość produktów gościło w kuchni Basi już od dawna. Tylko… ona z nich nie korzystała, przygotowując swoje posiłki 😉 

Napoje energetyczne ustąpiły miejsca regularnym posiłkom, słodycze zastąpiłyśmy owocami i owsiankami, a na stole zagościły… zwyczajne dania, które rodzina Basi lubi i chętnie jada. Znalazło się nawet miejsce na zapiekanki, gołąbki i domową pizzę!

Jak myślisz, czy było łatwo?

Oczywiście, że nie była to droga usłana różami! Każda zamiana jest wymagająca. Były chwile zwątpienia – sama najsilniej wspominam momenty, gdy Basia obawiała się, że waga nie spada przez tydzień lub dwa. Wytłumaczyłyśmy sobie, że to naturalne… i zamiast ucinać kalorie, czasem robiłyśmy sobie przerwy i wręcz podnosiłyśmy kaloryczność! Z Basią zaplanowałyśmy wręcz okresy, gdy mogła jeść zdroworozsądkowo, ale aż do poczucia sytości. Co jeszcze jej pomogło? Komentarze znajomych, którzy bardzo szybko zauważyli efekty. Motywacja wtedy wzrosła o 100%.

Basia dała radę! Ile dzisiaj waży?

Rozpoczęłyśmy współpracę w październiku 2019 r. z wagą 77 kg. Po 6 miesiącach, Basia ważyła 59 kg!

Po tym okresie, zaplanowałyśmy, że będzie zwiększała kaloryczność i jadła więcej. I co u niej słychać? Aktualnie jest świadoma swoich potrzeb i wie, co może zjeść i jak się prawidłowo odżywiać. Jest pewna siebie i uważa się za atrakcyjną kobietę… a w sierpniu 2020 r. jej waga wynosi 56-57 kg! Teraz wie, że może wszystko! Jestem z niej bardzo dumna 🙂 Udowodniła sobie, że małe kroczki, to dopiero początek dużych zmian! efekty pracy z dietetykiem anna przebinda

To chyba tyle! Pamiętaj, że skoro Basi się udało, Ty też możesz coś zmienić! Nie odkładaj tego na jutro 🙂 Napisz do nas na zwidelcempozdrowie@gmail.com, jeśli masz jakiekolwiek pytania… lub zainteresuj się pakietami współpracy i gotowymi jadłospisami w sklepie.

Z widelcem po zdrowie

Zamieszczane na tym blogu treści służą edukacji. Nie mogą być traktowane jako profesjonalna porada lekarska, diagnostyka czy leczenie. Każdy problem zdrowotny należy konsultować z lekarzem. Autorzy mają na celu przedstawienie rzetelnych i wartościowych informacji, jednak nie biorą odpowiedzialności za sposób ich wykorzystywania.

Newsletter

© 2020 Z WIDELCEM PO ZDROWIE

Realizacja: Daniel Kozina