Preloader

To naprawdę nie jest „fit”

dieta dietetyk kraków zdrowe słodycze ciastka babeczki bez cukru

Podobno tak naprawdę wszyscy chcemy tego samego. Miłości, przebaczenia… i czekolady. Pech chciał, że „przejście na dietę” wielu kojarzy się z całkowitym wykluczeniem słodkości. Oczywiście, tak być nie musi. Nie powtarzajmy w kółko tej samej gadki o bilansie energetycznym i pewnej elastyczności w wyborze produktów. Na potrzeby dzisiejszego wpisu, załóżmy, że chcąc schudnąć i zdrowo się odżywiać podejmujemy, skądinąd całkiem słuszną, decyzję o eliminacji ciasteczek i batoników z menu. Co zatem w momencie, gdy najdzie nas niepohamowana ochota na słodkie? Z pomocą przychodzi internet – i cała gama fit przepisów na ciastka.

A skoro o „fit” słodyczach mowa…

Trend ku zdrowiu i przemyślanemu jedzeniu jest obecnie bardzo silny, i dobrze. Mamy coraz więcej blogerów i influencerów, którzy pokazują, jak ulubione dania przygotować w domu, w dodatku w zdrowszej lub odchudzonej wersji. Ja jestem wdzięczna, bo sama jestem kulinarną nogą – moi podopieczni potwierdzą, że plany żywieniowe, które układam, są smaczne, ale nie wymagają stania w kuchni >30 minut dziennie. Na wszystkie 5 posiłków. Wiem jednak, że w kulinariach dzisiaj sky is the limit. Jeśli tylko poszukamy przepisów, to nie ma problemu z jedzeniem chleba na diecie ubogiej w FODMAPs, sera na diecie wegańskiej czy ciastek na redukcji. (Zresztą udowadnia to nasza Karolina, na której blogu kulinarnym znajduje się multum przemyślanych, prostych i szybkich przepisów przede wszystkim na słodycze – które są bardziej zmyślne od mojego banana z serkiem wiejskim. Jeśli chcecie urozmaicić swoje menu, to odpowiednia osoba :)) 

Lubię powtarzać, że Bóg stworzył jedzenie, a diabeł kucharzy. Im prostsze, niżej przetworzone jest nasze menu, z im mniejszej ilości składników składa się nasze danie, tym łatwiej jest utrzymać adekwatną podaż kalorii. Pisałam ostatnio o czynnikach wpływających na poczucie najedzenia po posiłku. O wiele łatwiej będzie nam przejeść talerz frytek z solą i ketchupem niż talerz upieczonych bez tłuszczu ziemniaków. Dlatego kombinowanie zawsze zwiastuje problemy 🙂 Choć elastyczne podejście do diety jest super, ja na samym początku moim podopiecznym polecam bazować na łatwych daniach, dopiero później sięgać po placuszki, naleśniki czy fit wypieki… Tym bardziej, że tutaj należy zachować pewną ostrożność 😉

Czy to na pewno jest „fit”?

No właśnie, co powinno charakteryzować żywność „fit”? Wydaje się, że to produkty, które mają nam ułatwić redukcję wagi. Powinny zatem zawierać mniej kalorii od swoich nie-fit odpowiedników, bo nie tyjemy od konkretnych składników diety, ale od nadmiaru kalorii właśnie. I mniejsza o to, czy będą to kalorie „zdrowe” czy „puste” – fakt, że zamienimy serek kanapkowy na awokado niekoniecznie musi dobrze wpłynąć na naszą sylwetkę. Można powiedzieć, że tym różni się produkt zdrowy od produktu fit – pierwszy dostarczy nam mikro-elementów niezbędnych dla zdrowia, ale nie musi ułatwić odchudzania. Drugi ułatwi schudnięcie, ale niekoniecznie musi być zdrowy. Dlatego na potrzeby dzisiejszego porównania, chciałabym, żebyśmy skupili się na wartości energetycznej produktów, nie na ich gęstości odżywczej.

No i jeszcze jedna wstawka, za którą produktów z dopiskiem fit nie lubię – czasem pozostawiają nas w przekonaniu, że od ich jedzenia schudniemy. Zdarza mi się słyszeć w gabinecie, że nie jemy słodyczy. Jak już, to domowe ciasto bananowe. Ale bez cukru!

Weźmy zatem na widelec kilka fit przepisów. Pozwólcie mi tylko na wstępie zaznaczyć, że nie jest moim celem obrazić ich autorów czy pokazać, że przepisy są niesmaczne lub niewarte wypróbowania. Bynajmniej, jestem przekonana, że wszystko smakuje wyśmienicie, choć większość przepisów wykracza poza moją cierpliwość 🙂 Obliczając wartość kaloryczną potraw bazowałam na tabelach kalorycznych, a kilka danych wzięłam z bardzo przydatnej strony www.ilewazy.pl.

Fit nutella

Zacznijmy od czekoladowych past do smarowania – a te, wiadomo, mogą mieć lepszy lub gorszy smak, ale z zasady mają wysoką wartość kaloryczną. Dlaczego? Bo bazują na tłuszczu, orzechach, jakiejś formie cukru i kakao – produktach bogato-energetycznych. One gwarantują też smak, który ciężko jest podrobić. Krem do smarowania który pominie czy to tłuszcze, czy węglowodany, już nie będzie dla nas tak przyjemy.

Tutaj dwa kupne produkty – popularna nutella i produkt firmy Krukam na bazie orzechów, daktyli i kakao.

Jak widzicie, choć Krukamella ma zdecydowanie lepszy skład, wcale nie charakteryzuje się niższą wartością kaloryczną. Oba produkty łączą tłuszcz z cukrami, przez co będą wyjątkowo smakowite – i każdym łatwo będzie „przejeść” nasze zapotrzebowanie.

Krem czekoladowy możemy też zrobić. Przepisy w sieci bazują przede wszystkim na bananach i awokado, ale wybrałam trochę „mniej zdrowy” krem autorstwa Ani Lewandowskiej.

I tu Ania wygrywa. Nie robiłam jednak nutelli z tego przepisu, pozostaje więc pytanie, czy te kremy mają podobną objętość… No i przyznajcie, różnica nie jest powalająca.

Ciasteczka owsiane

Tu się można mocno zdziwić, bo ciastka owsiane kojarzą nam się ze zdrowszą alternatywą dla słodkości, ale niekoniecznie są nisko-kaloryczne. A czasem wręcz w drugą stronę. Nie jest łatwo znaleźć przepis, który spełniałby wymogi na przykład niskiej zawartości tłuszczu, bo do masy chętnie sypiemy orzechy i wiórki kokosowe – ciastka w wersji typowo high-carb będą suche, tekturowe i niesmaczne. Znowu sprawdza się dobrze nam znane połączenie tłuszczów i cukrów w hołdzie smakowitości.

Porównałam dla Was jeden z przepisów na zdrowe ciasteczka kontra kupne ciastka owsiane bez żadnych dodatków. Osobiście nie korzystałam z przepisu Tetiisheri, ale moja podopieczna bardzo chwaliła 🙂 Porównajcie sobie też, jak domowe wypieki wypadają w porównaniu z popularnymi ciastkami „Złotokłose” lub ciastkiem ze słonecznikiem i dynią.

Jeśli ciacha mają być smaczne, dodatek tłuszczu jest niezbędny – stąd wysoka kaloryczność.

Mniej „zdrowe” ciasteczka i cukierki w fit wersji

Na przykład Michałki, tutaj znów bajecznie prosty przykład z przepisu Tetisherii

Wartość kaloryczna podobna, wersja domowa ma na szczęście o wiele lepszy skład. Czy to oznacza, że możemy swobodnie zastąpić podjadane w pracy cukierki własnym wyrobem? Raczej nie, jeśli zależy nam na sylwetce.

Co zrobić, żeby było jeszcze zdrowiej? Wiadomo – odchudzanie przywodzi na myśl białko. To może Michałki proteinowe z przepisu Karoliny Kocięda

Produkt na sto procent smakuje przepysznie, ale 5 g białka na 10 g tłuszczu to niezbyt zachwycający stosunek. choć możliwe, że źle policzyłam makro – na potrzebę obliczeń przyjęłam, że chodzi o stałą część mleczka kokosowego.

To jeszcze pieguski z przepisu Mr.Fit Trener:

Choć wszystkie przygotowane przez tego Pana wypieki na zdjęciach prezentują się naprawdę bardzo dobrze – i podejrzewam, że smakują jeszcze lepiej – kalorycznie w większości wypadają słabo. Są bogate w tłuszcze, co tłumaczy ich popularność. W końcu tłuszcz jest nośnikiem smaku. Tylko nie dajcie się zmylić słowu „fit” na początku, takich ciasteczek nie można jeść bezkarnie. Swoją drogą, ciekawe, że wartości kaloryczne fit-ciasta czekoladowego podane są dla 1/16 wypieku…

Dla porównania, tradycyjne ciasto Leśne runo. Z cukrem.

Nawiązując jeszcze do składów… owszem, słodycze przygotowane w domu często będą miały lepszy skład od tych sklepowych. Ale z drugiej strony… Te przepisy w większości bazują na tłuszczu kokosowym (zero witamin i minerałów), daktylach (całkiem niezłe źródło potasu, ale w diecie bogatej w warzywa raczej potasu nie brakuje), maśle orzechowym (fajne źródło magnezu czy nie-hemowego żelaza, ale naprawdę sporo kalorii!). Nie są zrobione z warzyw. To niżej przetworzona wersja sklepowych słodyczy, nic ponad to.

A może fit batonik?

Na przykład wegański snickers (tu przepis).

To już potężna różnica, a do obliczeń wzięłam mleczko migdałowe. Z kokosowym byłaby petarda! Na pewno, jeśli pogrzebiecie, znajdziecie przepisy wyżej i niżej energetyczne, ale podejrzewam, że ciężko będzie z połączenia karmelu i czekolady zrobić nisko-kaloryczne cudo.

To znaczy, że jednak nie można słodyczy?

Bynajmniej! Wszystko jest dla ludzi. Pamiętajcie, że jeśli mamy solidne fundamenty – zdrowe nawyki żywieniowe – to batonik raz na jakiś czas nie przekreśli tygodni starań, a paniczne przestrzeganie zasad zdrowej diety również może prowadzić do zaburzeń odżywiania. Nie chodzi o to, by unikać słodyczy, ani tym bardziej o to, by ich nie robić w domu. Ale nie możemy produktów opatrzonych dedykacją „fit” traktować jako coś, co jemy bezkarnie albo, co gorsza, coś co odchudza. Jak widzicie, wartość kaloryczna domowych łakoci jest często wyższa lub podobna.

Na koniec, kilka moich rad o tym, jak wybierać najbezpieczniejsze przepisy.

  1. Zaglądnijcie do Karoliny, serio. Ona jest mistrzynią w umiarkowanych-kalorycznie deserach jedno-porcjowych.
  2. Szukajcie przepisów, w których zamiennikiem cukru jest erytrytol – lub samodzielnie go podmieńcie. To pozwoli Wam obniżyć znacznie wartość kaloryczną wypieku. Zamiana cukru na miód, melasę, syrop czy daktyle niewiele w kontekście kalorii zmieni!
  3. Zdecydowanie najbezpieczniejszym wyborem będą serniki. Szukajcie takich na bazie twarogów i jogurtów o niskiej zawartości tłuszczu, podmieniajcie je samodzielnie – użyjcie twarogu półtłustego, ale jogurtu greckiego 0%… Jeśli koniecznie musicie użyć twarogu sernikowego, wybierzcie go mądrze. Ot, twarożek w wiaderku marki President ma zaledwie 4% tłuszczu, Piątnicy – 18%.
  4. Możecie też poszukać przepisów wykorzystujących preparowane ziarna lub wafle ryżowe. Fajnie zwiększają objętość deseru.
  5. Zachowajcie szczególną ostrożność przy przepisach, które używają dużo mleka kokosowego z puszki, oleju kokosowego, bazują na maśle orzechowym lub orzechach. Wegański sernik z nerkowców jest przepyszny, ale bynajmniej nie nisko-kaloryczny.
  6. Róbcie lub kupujcie małe porcje – wtedy ciężej jest je przejeść. Zamiast piec blachę ciasta – może warto wybrać się gdzieś na jeden kawałek? Zamiast robić domowe batony, kupić jednego, zjeść, zapomnieć? Zamiast czekolady, wziąć ze sobą ze sklepu mniejszą czekoladkę lub Milky Waya ( tylko 100 kcal)? Jestem zwolenniczką trzymania jak najmniejszej ilości trigger food w zasięgu ręki. Wiem, że wszyscy śmiali się z chipsów Ani Lewandowskiej, ale ja sama wolę, żeby moi podopieczni chcąc zgrzeszyć, grzeszyli jak najmniejszą ilością – a tu paczuszka ma 18 g. W sam raz na raz. To samo dotyczy batonów naturalnych, na bazie owoców suszonych i orzechów – potrafią ważyć 35 g, potrafią i 80 g. Oprócz składu, rzućcie okiem na kalorie – bo one też się liczą. No i domowe desery jedno-porcjowe! Super sprawa!

I jedzcie, nawet fit-słodkości, z umiarem – a dzięki temu bez wyrzutów sumienia 🙂

Polecane wpisy:
Terapia zaburzeń odżywiania i wychodzenie z choroby to proces długi i niełatwy - ale odpowiednio
Tyle się mówi o olejach roślinnych, o ich wpływie na zdrowie i konieczności włączenia ich
Cukier, glukoza, sacharoza, czy - mówiąc ogólnie - węglowodany. Wszystkie te składniki diety są do

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

O nas:

Cześć! Nazywam się Anna Przebinda i zawodowo zajmuję się dietetyką oraz psychologią, naturopatią i medycyną funkcjonalną. Oprócz tego, jem bezglutenowo, ćwiczę siłowo i biegam w górach. Założyłam poradnię żywienia Z widelcem po zdrowie by pomóc innym znaleźć optymalny system żywienia. Działamy od kilkunastu miesięcy i przez ten czas udało nam się pomóc wielu osobom zrealizować ich cele: poprawę zdrowia, zmianę sylwetki, lepsze samopoczucie. Z widelcem po zdrowie to miejsce, w którym stosuje się nowoczesne zasady dietetyki, dalekie od diet 1000 kcal. Wierzymy, że jedzenie może leczyć i istnieje cienka linia pomiędzy „jeść” a „odżywiać” – tę równowagę chcemy pomóc Wam znaleźć. Na blogu znajdziesz artykułu, które – mam nadzieję – pomogą Ci zrozumieć, dlaczego Twoje ciało zachowuje się w taki sposób i co jeść, by pozostać w zdrowiu. A jeśli masz pytania – napisz do nas. Zapraszam!

Najnowsze wpisy:

Kategorie:

Popularne tagi:

Facebook

Archiwum:

Zamieszczane na tym blogu treści służą edukacji. nie mogą być traktowane jako profesjonalna porada lekarska, diagnostyka czy leczenie. każdy problem zdrowotny należy konsultować z lekarzem. autorzy mają na celu przedstawienie rzetelnych i wartościowych informacji, jednak nie biorą odpowiedzialności za sposób ich wykorzystywania.

Newsletter

© 2019 Z WIDELCEM PO ZDROWIE

Realizacja: Daniel Kozina